Hayes zbył ten pomysł machnięciem ręki. znajdowała się zaledwie kilka cali od jej czoła. na szyję i zaciągnął mocno, odcinając dopływ powietrza, tłumiąc krzyk. dogonią. Błędy nie dają ci spokoju, nawet błędy przeszłości. Bentz wyczuwał to w powietrzu, w ciszy nocy. Kiedy podjeżdżał pod dom Lorraine, osoba, z którą rozmawiałeś, okaże się zimnym trupem. Myśl, na miłość boską. Musisz Bentz wrócili wzrokiem do ekranu i zobaczył sportowe buty. Może niekoniecznie model – Ach, więc... więc pan ją gonił. – Chłopak myślał na głos. – Popełniła przestępstwo? – – Popatrz tylko. – Hayes pokazał mu zdjęcie Yolandy Salazar z prawa jazdy. – Twoja Chłopiec, naburmuszony, odwrócił się do niej plecami i ze złością potrząsnął pilotem, przyjacielem i partnerem Bentza. Nie chce, żeby stare sprawy spaprały mu reputację. przerodził się w panikę. Wariatka podpali łódź! Z nią pod pokładem. Chyba jest dość mądry, żeby tego nie robić. To samochód mojej żony Hayes podniósł głowę: mało. Pokój numer 16, z oknami wychodzącymi na popękany parking i wypłowiałe markizy,
– Cicho. Wszystko będzie dobrze. – Napastniczka powoli przesunęła zimną lufą wzdłuż przeciwbólowych. Błagam cię! Gdyby żyła, odezwałaby się do nas, a przynajmniej do mnie. Podeszła do przeszklonej ściany. Na zewnątrz koliber buszował wśród purpurowych
- Ehm... - zauważył, naciągając giemzowe rękawiczki. - Nie tak szybko, moja droga. - Nie, Becky. Liczy się twoje bezpieczeństwo. W taki czy inny sposób koszmar, który przedstawić księcia Michaiła Kurkowa, przyjaciela cara.
- Potrafię docenić piękno - stwierdził, podając jej brandy. Nie wrócił za biurko, wybrał zamiast tego fotel obok niej. - Pani zdrowie, mademoiselle. Okręty zajęły takie pozycje, by móc zatrzymać każdą łódź, która próbowałaby Kurkow jej szuka, a odmowa tylko by wzmogła jej podejrzenia. Nie miał wyboru.
Zrozumie, oczywiście, co nie znaczy, że nie będzie trochę wkurzona. - Radio było włączone i ustawione na jakąś stację z muzyką klasyczną. Rozmawialiśmy ze sprzątaczką, Estello Pontiac - naprawdę się tak nazywa, jak samochód - to ona zadzwoniła dzisiaj rano na policję. Weszła do domu i znalazła ciało. Doznała niezłego szoku. Gdy przyjechała ekipa, facet był już zimny, zmarł w nocy. Oficer Spencer rozmawiał z jednym z sąsiadów. - Policjant zajrzał do notatek. - Nazywa się Stanicy Hubert, mieszka obok, od północnej strony. Hubert mówi, że koło jedenastej wieczorem zauważył nieduży biały samochód, który odjechał pół godziny później. Nie odczytał numerów rejestracyjnych, ale wydaje mu się, że już kiedyś widział ten samochód. Twierdzi, że wygląda jak ten, którym jeździ pani Bandeaux. - Żona, z którą denat się rozstał? - upewnił się Reed. - Tak. Otoczyliśmy cały teren taśmą i sprawdzimy samochody stojące w okolicy i auta jego znajomych. - A co z żoną? - Od niej zaczniemy. Reed jeszcze raz spojrzał na ręce Bandeaux, gdy lekarz podwinął ostrożnie rękawy koszuli. Brakowało jednego guzika przy mankiecie, co wydawało się dziwne i nie pasowało do Bandeaux. Fryzurę miał idealnie ułożoną, tylko kilka zagnieceń na ubraniu, buty wyczyszczone na błysk. I do tego urwany guzik? Reed przyjrzał się przedramionom zmarłego. Nacięcia na nadgarstkach zrobione były pod dziwnym kątem... Cholera, może Morrisette miała rację z tym zabójstwem. Może upozorowanie samobójstwa nie do końca mordercy wyszło. Jeśli tak, to jest szansa, że będą mieli szczęście i znajdą jakieś ślady, jeżeli zabójca był nieostrożny. - Poza tym w zmywarce były dwa kieliszki do wina. Służąca opróżniła wczoraj zmywarkę przed swoim wyjściem, więc albo Josh miał gościa, albo sam zabrudził oba kieliszki. Sprawdzamy odciski palców. Wydaje się, że na jednym kieliszku jest ślad po szmince. Weźmiemy próbkę i zobaczymy, może w laboratorium zdołają określić producenta i markę. Gdy lekarz skończył oględziny, Reed wyszedł z pokoju, a cała ekipa zabrała się do zbierania odcisków, mierzenia plam krwi i szukania dowodów w całym pokoju i domu. - Coś jest na automatycznej sekretarce? - Ma pocztę głosową, właśnie sprawdzamy. - A poczta elektroniczna? - Jak tylko skończymy zbierać odciski z komputera, przejrzymy pliki. - Gdzie on pracuje? - Ma własną firmę - odpowiedziała Morrisette. - Inwestycje. Konsulting. Taka finansowa złota rączka. Miał kłopoty z Komisją Papierów Wartościowych. Wydaje mi się, że jego biuro mieści się na Abercorn, tuż przy Reynolds Square. - Byłaś tam? - Po co miałabym tam chodzić? - zapytała. - W ramach swojego śledztwa. - Nieoficjalnego śledztwa - poprawiła go, mrużąc groźnie oczy. - Mam tu adres - wtrącił policjant. - Znalazłem go na papierze firmowym. Rzeczywiście Abercorn. - Sprawdź to. - Reed zwrócił się do Morrisette. - Porozmawiaj z pracownikami. Zorientuj się w sytuacji. Może będą wiedzieli, czy Josh cierpiał na depresję. Będą nam potrzebne billingi telefoniczne, dokumenty finansowe, zeznania sąsiadów, rodziny i przyjaciół. 215 Rytuał samokontroli i dyscypliny. – Więc o co chodzi? – Usiadła w wiklinowym fotelu przy stoliku o szklanym blacie i – Dobra, więc mów. Co chcesz wiedzieć i dlaczego? 225